piątek, 18 października 2013

Rozdział 12

-Cześć.-Powiedziałam wchodząc do domu.Usiadłam na kanapie
- Wróciłaś?-Spytała matka
-Tak wróciłam.Uświadomiłam sobie,że to was kocham.
-Ta..Nagle wróciłaś!Wiesz ty co gówniaro!?Jesteś głupią egoistką!-Krzyknął ,,Tata''
-A ty wiesz co ja o tobie myślę?Jesteś jakimś piepszo**m idiotą!Nienawidzę cię!!!-
-Uspokójcie się!-Dodała mama
-Nie wiedziałam , czego od was mam oczekiwać!
-Wyjdź  stąd!To już nie jest twój dom!
-I bardzo dobrze!-Krzyknęłam i pobiegłam na górę.Zapomniałam,że przez kilka lat zbierałam kieszonkowe i różne pieniądze.Wzięłam je i wyszłam z tego głupiego domu.Mama za mną pobiegła
- Kochanie stój! -Krzyknęła nie przestawając za mną biec.
-Co chcesz?-Spytałam
-Proszę.Zbierałam te pieniądze od tąd jak cię zaadoptowaliśmy.-Powiedziała i wręczyła min do ręki saszetkę.
-Nie potrzebuję twoich pieniędzy.Weź je.
-Ja nie jestem Robertem.On po prostu się jakoś zmienił.Chodźmy do kawiarni.
-No dobrze mamo.
Poszłyśmy do kawiarni.Oddałam mamie pieniądze.Później zabrała mnie do jakiegoś mieszkania i powiedziała:
-To jest twoje mieszkanie.-Przytuliła mnie
- Dziękuję.Kocham Cię.-Pocałowałam ją w policzek
- Muszę ci powiedzieć kto jest twoją mamą.
-Jestem przygotowana.Proszę mów.
- Pamiętasz Ciocię Ewę?-Spytała
-To ona jest moją matka?
-Tak.Oddała cię od razu po urodzeniu.Chciała robić karierę a ty jej w tym przeszkodziłaś.-Zaczęła mnie trzymać za rękę.
-Czyli i tak jesteśmy rodziną?Prawdziwą?-Spytałam
- Tak jestem twoją ciocią biologiczną.
- A co z Wujkiem?
- Nas już nic nie łączy.Wniosłam papiery o rozwód.
- Jak chcesz to zamieszkaj tu ze mną.-Zaproponowałam
-Nie.To jest twoje mieszkanie.Ja sobie czegoś poszukam.A teraz ju muszę iść.-Powiedziała.A ja ją odprowadziłam do drzwi.Poszłam do sklepu i kupiłam farbę oraz tapetę.Wzięłam się za remont mieszkania.Na drugi dzień poszłam do sklepu i kupiłam meble.Moje mieszkanie ze wnętrza wyglądało tak.Wreszcie poczułam,że to jest moje gniazdko.Tylko moje...



Sypialnia










Łazienka












Salon
 Kuchnia

Przedpokój











Skromne pomieszczenie do tańca.

czwartek, 10 października 2013

Rozdział 11

Natalia
Przez całą drogę się śmialiśmy,gdy dojechaliśmy do jego domu byłam pod wrażeniem.Jego dom był wspaniały! Weszliśmy do środka.Zobaczyłam ogromny pokój z białymi ścianami,gdzie wisiało pełno obrazów i kilka gitar.Był tam też duży 52-calowy telewizor i karmelowa kanapa.Usiadłam na niej ,a on powiedział :
-Kawa czy herbata?
-Pytanie na śniadanie.-powiedziałam.Chodził mi oczywiście o programy telewizyjne.Zaśmiał się.
-Ale tak na serio.
-Na seio to wolę ,,Dzień dobry TVN''
Wybuchnęliśmy śmiechem,gdy już przestałam się śmiać powiedziałam:
-No nie no kawę poproszę.
Poszedł do kuchni,a do pokoju ,gdzie siedziałam na kanapie,wszedł pies.Pogłaskałam go po łepetynie,a ona zaczęła się łasić.Po chwili przyszedł Baron:
-Lily,do siebie!-krzyknął.
-Nie denerwuj się,ona przyszła się tylko przywitać.Zostaw ją w spokoju.
-Dobra.
Uśmiechnęłam się.
-Wiesz co,nie chcę tej herbaty.Idziemy na miasto.-powiedzuiałam.
-Jak chcesz.
-Ale Lily idzie z nami.
-Coś się jej tak uczepiła?
-Bo tak.
Poszliśmy do parku.
-Czy my jesteśmy razem?-spytał nieśmiało.
-Może...-powiedziałam tajemniczo.
-No ej....
-No co?
-Odpowiedz.
-Przecież odpowiadam.
-Jesteś niemożliwa!-krzyknął.
-Wiem!
Usiedliśmy na ławce i gadaliśmy. Gdy nadeszła 23 godzina,Aleksander postanowił odprowadzić mnie do domu.Kiedy po niego podeszliśmy,złapał mnie w talii.Popatrzałam w jego oczy,a po chwili zaczęliśmy się do siebie zbliżać i pocalowaliśmy się...


.
Gdy weszłam do domu,poszłam spać.Ale byłam tak szczęśliwa,że nie potrafiłam zasnąć....