Gdy wyszłam ze szpitala poszłam do domu.Ojciec wyszedł przed dom i zaczął się drzeć, że mam przyłazić w tej chwili do domu.No więc przyszłam:
-Natalia! Kurwa mać! Gdzie ty się szwędasz?!-krzyknął.
-Nie rycz tak, słychać cię na kilometr!
-Jak ty się odnosisz smarkulo?!
-A ty jak?! Zanim mi coś powiesz to zastanów się nad sobą!
-Do domu już!-krzyknął.
-Kurna, już idę! Zamknij ryj ojczulku!
-Wykapana matka.
-Odpierdol się od matki to,że wpieprzyłeś się do naszej rodziny,i matka zginęła to nie znaczy,że możesz mną rządzić.A poza tym to jest do jasnej cholery, moje życie! Rozumiesz?!-krzyknęłam i poszłam do swojego pokoju.Jak na dzisiaj za dużo wrażeń,pierdolony ojczym!!!!!
* Rano *
Rano ojczym, przyszedł i obudził mnie lejąc na mnie wodę:
-Wstawaj!-krzyknął.
-Spadaj!-powiedziałam i obróciłam się na drugi bok.Zaczął mnie klepać po głowie.
-Popierdoliło cię?!-krzyknęłam.
-Owszem! I jeszcze raz tak się do mnie odezwiesz to się wyprowadzę.
-Śmiało nikt cię nie zatrzymuje!-krzyknęłam.
-Nie tak cię wychowałem.
-Jaką mnie wychowałeś taką mnie masz.
-Zamknij się smarkulo!
-Ty mnie nie wychowałeś! To,że moja mama rozwiodła się z moim prawdziwym ojcem i związała z tobą to nic nie znaczy!!!-powiedziałam i poszłam do jego pokoju.Zaczęłam wyrzucać jego rzeczy przez okno.
-Co ty robisz?-spytał zdziwiony.
-Masz kłopoty ze wzrokiem czy co?!
-Zostaw to!
-Zobaczysz jutro już cię tu nie będzie!-krzyknęłam i pobiegłam się ubrać:
Postanowiłam,że nie pójdę dzisiaj do szkoły i odwiedzę Kamila w szpitalu.
* W szpitalu *
Kamil siedział na krześle i gdy mnie zobaczył podbiegł do mnie:
-Właśnie mnie zwolnili.Chciałem cię przeprosić zachowałem się jak gnojek.-powiedział.
-Nic się nie stało.Przepraszam,że przeze mnie wylądowałeś w szpitalu.
-Należało mi się.Czyli...nie gniewasz się?-spytał.
-Nie.A ty?
Chwycił moją twarz i pocałowaliśmy się namiętnie.Następnie poszliśmy do niego.
-Mam dla ciebie propozycję.-powiedziałam po drodze.
-Tak?
-Zamieszkaj ze mną.Mieszkam sama.
-A ojczym?
-Wypierdoliłam go.
-Kocham cię-powiedział.-Skoczę tylko do kiosku na drugą stronę.
-Ja ciebie też.Okej.
Po chwili wrócił.
Po chwili wrócił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękujemy za każdy komentarz,który jest dla nas wielką motywacją. :)