Klaudia
- Tomek, co ty robisz? -spytałam jak zobaczyłam,że idzie za tą blondyną i Bartkiem.
- Idę mu przywalić. - powiedział wkurzony
- Zostaw! -odwrócił się.
- Dasz się wykorzystywać przez tego durnia?
- Nie, ale nie będę też z siebie robiła idiotki.
- Myślałem, że jesteś inna.
- Jaka?
-Wydawało mi się, że nie dasz sobą pomiatać.
-Nie znasz mnie.
-Ale wiem, że masz ochotę teraz im obydwóm przywalić.
-Nic nie wiesz na mój temat!Nie znasz mnie.
-Masz racje, przepraszam.
-Przepraszam wszystkiego nie załatwi.
-Czego?
-Tego, że wtrącasz się w moje życie.Pamiętaj, że dzisiaj widziałeś mnie pierwszy raz w życiu.Jesteś znawcą charakterów?!
-Nie.Zawieźć Cię do domu? -spytał
-Nie musisz.Sama dojdę. -ruszyłam z miejsca.Szłam wśród wielu korytarzy kiedy nagle znalazłam jakieś wyjście.Wyciągnęłam telefon z torebki i wyrałam numer na taksówkę, miała przyjechać za jakieś piętnaście minut.
-Wsiadaj do samochodu. -polecił podjeżdżając pod wejście.
-Nie.
-Wsiadaj!
-Nie! -krzyknęłam i zaczęłam iść w stronę mojego domu.Tomek ciągle za mną jechał co doprowadzało mnie do białej gorączki.
-Lepiej mogłeś się zapytać gdzie mieszkam, a nie jeździć bezsensownie za mną. -powiedziałam uchylając furtkę z ogrodu mojego domu.
- Do widzenia, Tomek. -powiedziałam i weszłam do wnętrza budowli.Przeszłam do swojego pokoju bez żadnego słowa.Miałam tego wszystkiego dosyć!Cały czas martwiłam się o Natalię.Co ją do tego skłoniło?Dlaczego?Nagle dostałam smsa, którego nie zdążyłam odebrać ponieważ do mojego pokoju weszła moja matka.
-Możemy porozmawiać? -spytała.
-Nie chcę rozmawiać, wyjdź proszę.-powiedziałam, a ona wyszłam.Z wiadomości którą dostałam wynikało to, że Tomek zaprosił mnie na imprezę.A czemu by nie?Nie miałam do tego głowy, ale musiałam się rozerwać.
piątek, 30 sierpnia 2013
Rozdział 7
Natalia
Sen:
,, Po chwili ujrzałam białe światło.Zaczęłam ku niemu iść.Ujrzałam Kamila.Podbiegłam do niego:
-Kochanie,kochanie ty żyjesz?-spytałam.
-Nie. I ty też nie.
-Czyli umarłam?-spytałam.
-Tak,ale tylko tymczasowo.Musisz do nich wrócić.
-Ale ja nie chcę.
-Spójrz.-powiedział.Moim oczom ukazał się obraz Klaudii i jakichś dwóch mężczyzn, Kamil znikł mi z oczu.Słyszałam wszystko co mówili:
-Dlaczego ona to zrobiła? Dlaczego?-pytała płacząca Klaudia.I wtedy, zobaczyłam kim są ci dwaj mężczyźni.To Baron i Tomson, z Afromental!
-Nie wiem,ale to nie usprawiedliwia cię z tego,że skoczyłaś za nią!-krzyknął Tomson.Co skoczyła?! A więc to nie były halucynacje...Klaudia zaczęła płakać,wtuliła się do Barona.
-Nie! Nie chcę tam wracać!-krzyknęłam gdy odnalazłam Kamila.
-Musisz.Ale jeszcze nie teraz,narazie możesz zostać.
-Och,dziękuję.-powiedziałam z sarkazmem.
Baron
Klaudia nadal rozpacza,boi się że Natalia się nie obudzi.Szczerze,ja też się boję.Chciałbym ją poznać. Klaudia jest całkiem fajna,fajnie się z nią gada i w ogóle.Nie wiem o co chodzi Tomsonowi,cały czas pierdoli, że powinna iść do psychologa. Niech sam idzie do psychologa...Albo lepiej nie.Psycholog miałby przerąbane.Zabrałem Klaudię do kina,Tomson chciał iść z nami,ale powiedzieliśmy,że ma spadać.Ale mimo to poszedł z nami.Gdy film się skończył Tomson poszedł załatwić ważną sprawę w toalecie.No i zostałem sam na sam z Klaudią.Gadaliśmy sobie,aż przyjechała dziewczynka na rolkach i przewróciła Klaudię.W ostatniej chwili ją złapałem.Długo patrzyliśmy sobie w oczy.I nagle nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać:
-Ja nie mogę tego zrobić!-krzyknęliśmy równoczeście.Postawiłem ją na nogi i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Jesteśmy pojebani!-powiedziałem.
-No wiem.-odpowiedziała Klaudia.I wtedy zobaczyliśmy,że Tomson stoi za nami.
-No to ja tu załatwiam ważne sprawy,a wy się mamlacie?!-krzyknął.
Zaczęłiśmy sie śmiać.W samochodzie Tomson powiedział Klaudii:
-Jak mogłaś mi to zrobić?-znowu zaczęła się śmiać.Myślała,że to żart,ale chyba nie zna za dobrze Tomsona.On się chyba w niej zakochał.
-Nie żartuj sobie ze mnie.-powiedziała.
-Ja to mówię na poważnie.
-Ale przecież my nie jesteśmy razem.
-A no tak racja,zapomniałem.-powiedział i odwrócił się w stronę okna.Gdy przyszedłem do domu, od razu położyłem się spać,byłem kompletnie wyczerpany.
Natalia
-Ktoś tu się zakochał.-powiedziałam Kamilowi.
-No rzeczywiście,Tomson coś czuje do Klaudii.Ale czy tobie nie podoba się Baron? Z taką nienawiścią patrzyłaś,gdy prawie się pocałowali.
-Nieeee.... Wydawało ci się...-skłamałam.
-Nie musisz mnie już okłamywać,ja nie istnieję.-powiedział anielskim głosem.
-Hahaha-zaśmiałam sie.-Bo ci uwierzę.A poza tym ja cię kocham.
-To nie ma znaczenia,musisz o mnie zapomnieć.-powiedział.
-Nie! Zawsze będziesz dla mnie najważniejszy.
-No dobrze, niech ci będzie,ale z czasem i tak o mnie zapomnisz.-powiedział,a ja dałam za wygraną nie chciało mi się z nim kłócić.Zmieniłam temat.
-Czy ty wiesz,ze Bartek był gejem?-zapytałam podkreślając słowo gejem.
-Powiedział ci?
-Nie.Klaudia go nakryła jak pieprzył sie z jakimś w łóżku.
-Aha....-powiedział.
-No to wiedziałeś czy nie?
-Tak.Przez ten cały czas cię okłamywałem.
-Jesteś z tego dumny?-spytałam.
-Tak.-powiedział i złapał moją twarz pocałowaliśmy się.,,
I wtedy sie obudziłam.Otworzyłam oczy i zobaczyłam,że nade mną stoi Baron,a ja trzymam jego twarz i go całuję.
-Co ty tu robisz?!-spytałam gdy uświadomiłam,sobie,że to nie Kamil.Uśmiechnął się szeroko.
-Uratowałęm cię.-powiedział dumny.
-O ty mój bohaterze.-powiedziałam z sarkazmem.Wybuchnął śmiechem.
Sen:
,, Po chwili ujrzałam białe światło.Zaczęłam ku niemu iść.Ujrzałam Kamila.Podbiegłam do niego:
-Kochanie,kochanie ty żyjesz?-spytałam.
-Nie. I ty też nie.
-Czyli umarłam?-spytałam.
-Tak,ale tylko tymczasowo.Musisz do nich wrócić.
-Ale ja nie chcę.
-Spójrz.-powiedział.Moim oczom ukazał się obraz Klaudii i jakichś dwóch mężczyzn, Kamil znikł mi z oczu.Słyszałam wszystko co mówili:
-Dlaczego ona to zrobiła? Dlaczego?-pytała płacząca Klaudia.I wtedy, zobaczyłam kim są ci dwaj mężczyźni.To Baron i Tomson, z Afromental!
-Nie wiem,ale to nie usprawiedliwia cię z tego,że skoczyłaś za nią!-krzyknął Tomson.Co skoczyła?! A więc to nie były halucynacje...Klaudia zaczęła płakać,wtuliła się do Barona.
-Nie! Nie chcę tam wracać!-krzyknęłam gdy odnalazłam Kamila.
-Musisz.Ale jeszcze nie teraz,narazie możesz zostać.
-Och,dziękuję.-powiedziałam z sarkazmem.
Baron
Klaudia nadal rozpacza,boi się że Natalia się nie obudzi.Szczerze,ja też się boję.Chciałbym ją poznać. Klaudia jest całkiem fajna,fajnie się z nią gada i w ogóle.Nie wiem o co chodzi Tomsonowi,cały czas pierdoli, że powinna iść do psychologa. Niech sam idzie do psychologa...Albo lepiej nie.Psycholog miałby przerąbane.Zabrałem Klaudię do kina,Tomson chciał iść z nami,ale powiedzieliśmy,że ma spadać.Ale mimo to poszedł z nami.Gdy film się skończył Tomson poszedł załatwić ważną sprawę w toalecie.No i zostałem sam na sam z Klaudią.Gadaliśmy sobie,aż przyjechała dziewczynka na rolkach i przewróciła Klaudię.W ostatniej chwili ją złapałem.Długo patrzyliśmy sobie w oczy.I nagle nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać:
-Ja nie mogę tego zrobić!-krzyknęliśmy równoczeście.Postawiłem ją na nogi i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Jesteśmy pojebani!-powiedziałem.
-No wiem.-odpowiedziała Klaudia.I wtedy zobaczyliśmy,że Tomson stoi za nami.
-No to ja tu załatwiam ważne sprawy,a wy się mamlacie?!-krzyknął.
Zaczęłiśmy sie śmiać.W samochodzie Tomson powiedział Klaudii:
-Jak mogłaś mi to zrobić?-znowu zaczęła się śmiać.Myślała,że to żart,ale chyba nie zna za dobrze Tomsona.On się chyba w niej zakochał.
-Nie żartuj sobie ze mnie.-powiedziała.
-Ja to mówię na poważnie.
-Ale przecież my nie jesteśmy razem.
-A no tak racja,zapomniałem.-powiedział i odwrócił się w stronę okna.Gdy przyszedłem do domu, od razu położyłem się spać,byłem kompletnie wyczerpany.
Natalia
-Ktoś tu się zakochał.-powiedziałam Kamilowi.
-No rzeczywiście,Tomson coś czuje do Klaudii.Ale czy tobie nie podoba się Baron? Z taką nienawiścią patrzyłaś,gdy prawie się pocałowali.
-Nieeee.... Wydawało ci się...-skłamałam.
-Nie musisz mnie już okłamywać,ja nie istnieję.-powiedział anielskim głosem.
-Hahaha-zaśmiałam sie.-Bo ci uwierzę.A poza tym ja cię kocham.
-To nie ma znaczenia,musisz o mnie zapomnieć.-powiedział.
-Nie! Zawsze będziesz dla mnie najważniejszy.
-No dobrze, niech ci będzie,ale z czasem i tak o mnie zapomnisz.-powiedział,a ja dałam za wygraną nie chciało mi się z nim kłócić.Zmieniłam temat.
-Czy ty wiesz,ze Bartek był gejem?-zapytałam podkreślając słowo gejem.
-Powiedział ci?
-Nie.Klaudia go nakryła jak pieprzył sie z jakimś w łóżku.
-Aha....-powiedział.
-No to wiedziałeś czy nie?
-Tak.Przez ten cały czas cię okłamywałem.
-Jesteś z tego dumny?-spytałam.
-Tak.-powiedział i złapał moją twarz pocałowaliśmy się.,,
I wtedy sie obudziłam.Otworzyłam oczy i zobaczyłam,że nade mną stoi Baron,a ja trzymam jego twarz i go całuję.
-Co ty tu robisz?!-spytałam gdy uświadomiłam,sobie,że to nie Kamil.Uśmiechnął się szeroko.
-Uratowałęm cię.-powiedział dumny.
-O ty mój bohaterze.-powiedziałam z sarkazmem.Wybuchnął śmiechem.
środa, 28 sierpnia 2013
Rozdział 6
Klaudia
Dlaczego Natalia to zrobiła?Skoczyłam za nią, odruchowo.Była moją najlepszą przyjaciółką odkąd pamiętam.Tyle wspomnień...Rozmyślając na korytarzu o Natalii nie zauważyłam ,że mężczyzna w czapce, który mnie uratował ciągle się we mnie wpatruje.
-O co chodzi? -spytałam.
-A..O nic.Przepraszam.
-Jasne, nie ma sprawy.
-A gdzie dziękuje? -zapytał przez śmiech.
-Z czego się śmiejesz?Moja przyjaciółka leży pod jakimiś kablami, a ty się śmiejesz jak jakiś...idiota!
-Uspokój się!
-A poza tym jak miałeś czelność nazwać mnie psychopatką?!
-Wcale Cię tak nie nawałem.
-Nie, wcale...Tylko powiedziałeś, że mam iść na wizytę do psychologa...
-Nie zachowuj się jak dziecko!
-To ty się nie zachowuj jak pieprzony egoista!
Coś we mnie pękło, rozpłakałam się jeszcze bardziej.Podeszłam do faceta i przytuliłam się w jego umięśniony tors.Od długiego czasu tak się nie czułam...wyjątkowo.
-Przepraszam, nie powinnam.-odsunęłam się.
-Nie przeszkadza mi to.
Popatrzałam się na niego ze zdziwieniem.Nagle zobaczyłam wychodzącego zza rogu Bartka w objęciach jakiejś ślicznej blondynki.
-Cześć, kochanie.Co Ci się stało?-spytał przejeżdżając palcem po moich ranach na czole.
-Może przedstawisz mnie swojej znajomej.-powiedziałam oschle.
-Jakiej znajomej?Jestem jego dziewczyną.Nazywam się Angelika Ronis. -podała mi rękę.Popatrzałam się na Bartka z łzami w oczach.Podszedł do mnie i czule popatrzył mi w oczy.Wiedziałam, że zaraz będzie mnie prosił o wybaczenie.Bla, bla, bla.
-Klaudia...
-Zostaw mnie w spokoju, proszę. -otarłam łzę, która spływała po moim policzku.Spojrzałam na nadal stojącą blondynkę.
-A ty co?! -krzyknęłam w jej stronę.
-No to ja już może sobie pójdę.Dziękuję za miłą rozmowę.-wybiegła z korytarza.
-Blondynka... -powiedziałam pod nosem.
Dlaczego Natalia to zrobiła?Skoczyłam za nią, odruchowo.Była moją najlepszą przyjaciółką odkąd pamiętam.Tyle wspomnień...Rozmyślając na korytarzu o Natalii nie zauważyłam ,że mężczyzna w czapce, który mnie uratował ciągle się we mnie wpatruje.
-O co chodzi? -spytałam.
-A..O nic.Przepraszam.
-Jasne, nie ma sprawy.
-A gdzie dziękuje? -zapytał przez śmiech.
-Z czego się śmiejesz?Moja przyjaciółka leży pod jakimiś kablami, a ty się śmiejesz jak jakiś...idiota!
-Uspokój się!
-A poza tym jak miałeś czelność nazwać mnie psychopatką?!
-Wcale Cię tak nie nawałem.
-Nie, wcale...Tylko powiedziałeś, że mam iść na wizytę do psychologa...
-Nie zachowuj się jak dziecko!
-To ty się nie zachowuj jak pieprzony egoista!
Coś we mnie pękło, rozpłakałam się jeszcze bardziej.Podeszłam do faceta i przytuliłam się w jego umięśniony tors.Od długiego czasu tak się nie czułam...wyjątkowo.
-Przepraszam, nie powinnam.-odsunęłam się.
-Nie przeszkadza mi to.
Popatrzałam się na niego ze zdziwieniem.Nagle zobaczyłam wychodzącego zza rogu Bartka w objęciach jakiejś ślicznej blondynki.
-Cześć, kochanie.Co Ci się stało?-spytał przejeżdżając palcem po moich ranach na czole.
-Może przedstawisz mnie swojej znajomej.-powiedziałam oschle.
-Jakiej znajomej?Jestem jego dziewczyną.Nazywam się Angelika Ronis. -podała mi rękę.Popatrzałam się na Bartka z łzami w oczach.Podszedł do mnie i czule popatrzył mi w oczy.Wiedziałam, że zaraz będzie mnie prosił o wybaczenie.Bla, bla, bla.
-Klaudia...
-Zostaw mnie w spokoju, proszę. -otarłam łzę, która spływała po moim policzku.Spojrzałam na nadal stojącą blondynkę.
-A ty co?! -krzyknęłam w jej stronę.
-No to ja już może sobie pójdę.Dziękuję za miłą rozmowę.-wybiegła z korytarza.
-Blondynka... -powiedziałam pod nosem.
wtorek, 27 sierpnia 2013
Rozdział 5
Natalia
Wróciliśmy do mnie do domu.Czekał mnie nieprzyjemny widok.Dom był cały we krwi.Zdziwiłam się o co chodzi i wtedy zobaczyłam na ziemi ojca.Ledwo co oddychał.Podbiegłam do niego i zaczęłam płąkać, mimo tego jaki był, był częścią mojej rodziny.Innej nie miałam:
-Tato!-krzyknęłam i przytuliłam go.
-Co się stało?
-Prze...przepraszam.-powiedział i straciłam z nim kontakt.Kamil poszedł do kuchni, po chwili do domu wbiegli policjanci.Kazali mi się odsunąć i zapięli moje ręce w kajdanki:
-O co chodzi?
-Jeszcze śmiesz się pytać.
Wtedy jeden z nich wybiegł z kuchni:
-Drugi też nie żyje.-powiedział.
-Co?!-wrzasnęłam.-Kamil!!!
*Następny dzień*
O 9 poszłam nad most, wypuścili mnie na jeden dzień z aresztu, abym mogła z wszystkim pożegnać, ale nie to miałam w planach.W kieszeni miałam schowany list dla tych ludzi,którzy są dla mnie najważniejsi...I skoczyłam z mostu.Po prostu miałam tego wszystkiego dość! Nie wiedziałam czy to się dzieje naprawdę czy to też moje głupie myśli,ale słyszałam głos Klaudii...Słyszałam jak krzyczy:
-Natalia! Natalia nie!
Potem zobaczyłam ją...Miałam wrażenie jakby leciała przede mną...A potem widziałam już tylko ciemność...

Baron
Razem z Tomsonem postanowiliśmy,że wybierzemy się nad pobliską rzeczkę.Rozłożyliśmy koc i zaczęliśmy gadać:
-Jak tam ci się układa z twoją dziewczyną?-spytałem.
-Okropnie.Ostatnio cały czas się kłócimy,nie umiemy dojść do porozumienia.-powiedział.
-Ty patrz co to jest? Jakiś samolot?-spytałem.W oddali słychać było jakieś głosy i tak jakby samolot...ale to nie był samolot...to była dziewczyna...
I wtedy usłyszeliśmy,że ktoś wpadłł do wody.Bez zastanowienia ściągnąłem bluzkę i wskoczyłem do wody.Wyciągnąłem tę dziewczynę na brzeg...Była piękna...Gdy wyszedłem z wody, Tomson na rękach trzymał jakąś dziewczynę.Wiła się i krzyczała.
-Co tu się dzieje?-spytałem i położyłem ją na ziemi.-Kto to jest?
Tomson puścił tą panienkę,którą trzymał na rękach.
-Puść ją i dzwoń po karetkę! Ślepy jesteś? Ona nie oddycha!-krzyknęła.
Po 15 minutach przyjechała karetka.Zabrali ją a my pojechaliśmy z nimi.
* W szpitalu*
-Kim wy w ogóle jesteście?-spytałem.
-Jestem Klaudia,a ona...ona ... to Natalia...-powiedziała płacząc.-A wy?...Wy chyba jesteście z tego zespołu Afromental nie? Ty jesteś Baron,a ten co mnie trzymał na rękach to Tomson...?
-Zgadłaś.-powiedział Tomson.
-Nie mogę oderwać od Natalii wzroku...Jest śliczna.-powiedziałem.Uśmiechnęła się.
-Tak, ja też tak uważam...Jestem jej przyjaciółką.
-Aha... I Dlatego skoczyłaś za nią?!-spytał nerwowo Tomson.
-A co?! Miałam stać i patrzeć?!-odpowiedziała pytaniem Klaudii.
-Jesteście chore! Musicie iść do psychologa!-krzyknął Tomson.
Nie zwracając uwagi na ich kłótnie podszedłem do lekarza:
-Czy ona będzie żyć? Co się z nią dzieję?-spytałem.
-Kim pan jest?
-Jestem...hmmm...Jej najlepszym przyjacielem...-skłamałem.
-No dobrze.Chora jest w śpiączce,nie wiadomo kiedy się budzi,ale z naszych wyników wychodzi,że za może 2 dni...Prawdopodobnie nazywa się Natalia...
-Tak wiem.Czy mogę ją zobaczyć?
-Nie wiem,czy jest tam co do oglądania.Ona jest w śpiączce.
-Ale...jednak mimo to chciałbym ją zobaczyć.
-No dobrze,niech pan wejdzie.-powiedział,po czym wpuścił mnie do środka.Gdy spała wyglądała jeszcze ładniej.Usiadłem na krześle i złapałem ją za rękę.
-Och...mimo,że cię nie znam.. To czuję,że jesteś mi bardzo bliska...-powiedziałem,mimo że wiedziałem,że i tak tego nie usłyszy...
Wstałem i wyszedłem...Nie mogłem na nią patrzeć....Szpitale,napawały mnie lękiem...
-Tomson.masz kluczyki ja idę się przejść...-powiedziałem po czym rzuciłem mu kluczyki.Poszedłem na miasto, i wybrałem się do mojego ulubionego pabu, ale nawet piwo wydawało mi się teraz niesmaczne...Cały czas myślałem o Natalii i o jej pięknych oczach...
Wróciliśmy do mnie do domu.Czekał mnie nieprzyjemny widok.Dom był cały we krwi.Zdziwiłam się o co chodzi i wtedy zobaczyłam na ziemi ojca.Ledwo co oddychał.Podbiegłam do niego i zaczęłam płąkać, mimo tego jaki był, był częścią mojej rodziny.Innej nie miałam:
-Tato!-krzyknęłam i przytuliłam go.
-Co się stało?
-Prze...przepraszam.-powiedział i straciłam z nim kontakt.Kamil poszedł do kuchni, po chwili do domu wbiegli policjanci.Kazali mi się odsunąć i zapięli moje ręce w kajdanki:
-O co chodzi?
-Jeszcze śmiesz się pytać.
Wtedy jeden z nich wybiegł z kuchni:
-Drugi też nie żyje.-powiedział.
-Co?!-wrzasnęłam.-Kamil!!!
*Następny dzień*
O 9 poszłam nad most, wypuścili mnie na jeden dzień z aresztu, abym mogła z wszystkim pożegnać, ale nie to miałam w planach.W kieszeni miałam schowany list dla tych ludzi,którzy są dla mnie najważniejsi...I skoczyłam z mostu.Po prostu miałam tego wszystkiego dość! Nie wiedziałam czy to się dzieje naprawdę czy to też moje głupie myśli,ale słyszałam głos Klaudii...Słyszałam jak krzyczy:
-Natalia! Natalia nie!
Potem zobaczyłam ją...Miałam wrażenie jakby leciała przede mną...A potem widziałam już tylko ciemność...
Baron
Razem z Tomsonem postanowiliśmy,że wybierzemy się nad pobliską rzeczkę.Rozłożyliśmy koc i zaczęliśmy gadać:
-Jak tam ci się układa z twoją dziewczyną?-spytałem.
-Okropnie.Ostatnio cały czas się kłócimy,nie umiemy dojść do porozumienia.-powiedział.
-Ty patrz co to jest? Jakiś samolot?-spytałem.W oddali słychać było jakieś głosy i tak jakby samolot...ale to nie był samolot...to była dziewczyna...
I wtedy usłyszeliśmy,że ktoś wpadłł do wody.Bez zastanowienia ściągnąłem bluzkę i wskoczyłem do wody.Wyciągnąłem tę dziewczynę na brzeg...Była piękna...Gdy wyszedłem z wody, Tomson na rękach trzymał jakąś dziewczynę.Wiła się i krzyczała.
-Co tu się dzieje?-spytałem i położyłem ją na ziemi.-Kto to jest?
Tomson puścił tą panienkę,którą trzymał na rękach.
-Puść ją i dzwoń po karetkę! Ślepy jesteś? Ona nie oddycha!-krzyknęła.
Po 15 minutach przyjechała karetka.Zabrali ją a my pojechaliśmy z nimi.
* W szpitalu*
-Kim wy w ogóle jesteście?-spytałem.
-Jestem Klaudia,a ona...ona ... to Natalia...-powiedziała płacząc.-A wy?...Wy chyba jesteście z tego zespołu Afromental nie? Ty jesteś Baron,a ten co mnie trzymał na rękach to Tomson...?
-Zgadłaś.-powiedział Tomson.
-Nie mogę oderwać od Natalii wzroku...Jest śliczna.-powiedziałem.Uśmiechnęła się.
-Tak, ja też tak uważam...Jestem jej przyjaciółką.
-Aha... I Dlatego skoczyłaś za nią?!-spytał nerwowo Tomson.
-A co?! Miałam stać i patrzeć?!-odpowiedziała pytaniem Klaudii.
-Jesteście chore! Musicie iść do psychologa!-krzyknął Tomson.
Nie zwracając uwagi na ich kłótnie podszedłem do lekarza:
-Czy ona będzie żyć? Co się z nią dzieję?-spytałem.
-Kim pan jest?
-Jestem...hmmm...Jej najlepszym przyjacielem...-skłamałem.
-No dobrze.Chora jest w śpiączce,nie wiadomo kiedy się budzi,ale z naszych wyników wychodzi,że za może 2 dni...Prawdopodobnie nazywa się Natalia...
-Tak wiem.Czy mogę ją zobaczyć?
-Nie wiem,czy jest tam co do oglądania.Ona jest w śpiączce.
-Ale...jednak mimo to chciałbym ją zobaczyć.
-No dobrze,niech pan wejdzie.-powiedział,po czym wpuścił mnie do środka.Gdy spała wyglądała jeszcze ładniej.Usiadłem na krześle i złapałem ją za rękę.
-Och...mimo,że cię nie znam.. To czuję,że jesteś mi bardzo bliska...-powiedziałem,mimo że wiedziałem,że i tak tego nie usłyszy...
Wstałem i wyszedłem...Nie mogłem na nią patrzeć....Szpitale,napawały mnie lękiem...
-Tomson.masz kluczyki ja idę się przejść...-powiedziałem po czym rzuciłem mu kluczyki.Poszedłem na miasto, i wybrałem się do mojego ulubionego pabu, ale nawet piwo wydawało mi się teraz niesmaczne...Cały czas myślałem o Natalii i o jej pięknych oczach...
wtorek, 20 sierpnia 2013
Rozdział 4
Klaudia
- Jak się odnosisz do matki ? - Spytał zdenerwowany
- Tak samo jak ona do mnie!
- Ale ona jest Twoją matką!
- Jakoś nie zachowuje się jak rodzic.
- Bo , bo ...
- Bo co, kurde?
-Yyy..
-No tak...Lepiej poświęcić się dla pracy niż dla własnej córki ,zapomniała,! ?
- Ja nie jestem Twoją biologiczną matką.
- Ale jak to? -spytałam zmieszana.
- Zawsze byłaś dla mnie jak prawdziwa córka i zawsze nią będziesz.
-Ale...
-Ale ja za to jestem w stu procentach Twoim ojcem.
- O ja pierdole...
-Nie przeklinaj, proszę. -powiedziała matka.
-Mam pytanie...
-Tak?
-Jak to możliwe, że ty jesteś moim ojcem?
-Zdradziłem Isabellę i urodziłaś się ty.Twoja biologiczna matka zniknęła i nigdy więcej jej nie widziałem.
Pobiegłam na górę płacząc.Nie wiedziałam co mam robić, jak to możliwe? Wyszłam z domu trzaskając drzwiami.Dlaczego?Dlaczego to zawsze mi się przytrafiają takie rzeczy?Co ja takiego zrobiłam do jasnej cholery?Postanowiłam, że odwiedzę mojego chłopaka.Nacisnęłam na dzwonek :
-Kochanie, co się stało?Dlaczego płaczesz? -spytał.
-Życie mi się wali.
Opowiedziałam mu wszystko bardzo dokładnie i przytoczyłam dzisiejsza rozmowę z rodzicami.To dobrze, że przynajmniej on mnie rozumie.
- Jak się odnosisz do matki ? - Spytał zdenerwowany
- Tak samo jak ona do mnie!
- Ale ona jest Twoją matką!
- Jakoś nie zachowuje się jak rodzic.
- Bo , bo ...
- Bo co, kurde?
-Yyy..
-No tak...Lepiej poświęcić się dla pracy niż dla własnej córki ,zapomniała,! ?
- Ja nie jestem Twoją biologiczną matką.
- Ale jak to? -spytałam zmieszana.
- Zawsze byłaś dla mnie jak prawdziwa córka i zawsze nią będziesz.
-Ale...
-Ale ja za to jestem w stu procentach Twoim ojcem.
- O ja pierdole...
-Nie przeklinaj, proszę. -powiedziała matka.
-Mam pytanie...
-Tak?
-Jak to możliwe, że ty jesteś moim ojcem?
-Zdradziłem Isabellę i urodziłaś się ty.Twoja biologiczna matka zniknęła i nigdy więcej jej nie widziałem.
Pobiegłam na górę płacząc.Nie wiedziałam co mam robić, jak to możliwe? Wyszłam z domu trzaskając drzwiami.Dlaczego?Dlaczego to zawsze mi się przytrafiają takie rzeczy?Co ja takiego zrobiłam do jasnej cholery?Postanowiłam, że odwiedzę mojego chłopaka.Nacisnęłam na dzwonek :
-Kochanie, co się stało?Dlaczego płaczesz? -spytał.
-Życie mi się wali.
Opowiedziałam mu wszystko bardzo dokładnie i przytoczyłam dzisiejsza rozmowę z rodzicami.To dobrze, że przynajmniej on mnie rozumie.
Rozdział 3
Natalia
Gdy wyszłam ze szpitala poszłam do domu.Ojciec wyszedł przed dom i zaczął się drzeć, że mam przyłazić w tej chwili do domu.No więc przyszłam:
-Natalia! Kurwa mać! Gdzie ty się szwędasz?!-krzyknął.
-Nie rycz tak, słychać cię na kilometr!
-Jak ty się odnosisz smarkulo?!
-A ty jak?! Zanim mi coś powiesz to zastanów się nad sobą!
-Do domu już!-krzyknął.
-Kurna, już idę! Zamknij ryj ojczulku!
-Wykapana matka.
-Odpierdol się od matki to,że wpieprzyłeś się do naszej rodziny,i matka zginęła to nie znaczy,że możesz mną rządzić.A poza tym to jest do jasnej cholery, moje życie! Rozumiesz?!-krzyknęłam i poszłam do swojego pokoju.Jak na dzisiaj za dużo wrażeń,pierdolony ojczym!!!!!
* Rano *
Rano ojczym, przyszedł i obudził mnie lejąc na mnie wodę:
-Wstawaj!-krzyknął.
-Spadaj!-powiedziałam i obróciłam się na drugi bok.Zaczął mnie klepać po głowie.
-Popierdoliło cię?!-krzyknęłam.
-Owszem! I jeszcze raz tak się do mnie odezwiesz to się wyprowadzę.
-Śmiało nikt cię nie zatrzymuje!-krzyknęłam.
-Nie tak cię wychowałem.
-Jaką mnie wychowałeś taką mnie masz.
-Zamknij się smarkulo!
-Ty mnie nie wychowałeś! To,że moja mama rozwiodła się z moim prawdziwym ojcem i związała z tobą to nic nie znaczy!!!-powiedziałam i poszłam do jego pokoju.Zaczęłam wyrzucać jego rzeczy przez okno.
-Co ty robisz?-spytał zdziwiony.
-Masz kłopoty ze wzrokiem czy co?!
-Zostaw to!
-Zobaczysz jutro już cię tu nie będzie!-krzyknęłam i pobiegłam się ubrać:

Gdy wyszłam ze szpitala poszłam do domu.Ojciec wyszedł przed dom i zaczął się drzeć, że mam przyłazić w tej chwili do domu.No więc przyszłam:
-Natalia! Kurwa mać! Gdzie ty się szwędasz?!-krzyknął.
-Nie rycz tak, słychać cię na kilometr!
-Jak ty się odnosisz smarkulo?!
-A ty jak?! Zanim mi coś powiesz to zastanów się nad sobą!
-Do domu już!-krzyknął.
-Kurna, już idę! Zamknij ryj ojczulku!
-Wykapana matka.
-Odpierdol się od matki to,że wpieprzyłeś się do naszej rodziny,i matka zginęła to nie znaczy,że możesz mną rządzić.A poza tym to jest do jasnej cholery, moje życie! Rozumiesz?!-krzyknęłam i poszłam do swojego pokoju.Jak na dzisiaj za dużo wrażeń,pierdolony ojczym!!!!!
* Rano *
Rano ojczym, przyszedł i obudził mnie lejąc na mnie wodę:
-Wstawaj!-krzyknął.
-Spadaj!-powiedziałam i obróciłam się na drugi bok.Zaczął mnie klepać po głowie.
-Popierdoliło cię?!-krzyknęłam.
-Owszem! I jeszcze raz tak się do mnie odezwiesz to się wyprowadzę.
-Śmiało nikt cię nie zatrzymuje!-krzyknęłam.
-Nie tak cię wychowałem.
-Jaką mnie wychowałeś taką mnie masz.
-Zamknij się smarkulo!
-Ty mnie nie wychowałeś! To,że moja mama rozwiodła się z moim prawdziwym ojcem i związała z tobą to nic nie znaczy!!!-powiedziałam i poszłam do jego pokoju.Zaczęłam wyrzucać jego rzeczy przez okno.
-Co ty robisz?-spytał zdziwiony.
-Masz kłopoty ze wzrokiem czy co?!
-Zostaw to!
-Zobaczysz jutro już cię tu nie będzie!-krzyknęłam i pobiegłam się ubrać:
Postanowiłam,że nie pójdę dzisiaj do szkoły i odwiedzę Kamila w szpitalu.
* W szpitalu *
Kamil siedział na krześle i gdy mnie zobaczył podbiegł do mnie:
-Właśnie mnie zwolnili.Chciałem cię przeprosić zachowałem się jak gnojek.-powiedział.
-Nic się nie stało.Przepraszam,że przeze mnie wylądowałeś w szpitalu.
-Należało mi się.Czyli...nie gniewasz się?-spytał.
-Nie.A ty?
Chwycił moją twarz i pocałowaliśmy się namiętnie.Następnie poszliśmy do niego.
-Mam dla ciebie propozycję.-powiedziałam po drodze.
-Tak?
-Zamieszkaj ze mną.Mieszkam sama.
-A ojczym?
-Wypierdoliłam go.
-Kocham cię-powiedział.-Skoczę tylko do kiosku na drugą stronę.
-Ja ciebie też.Okej.
Po chwili wrócił.
Po chwili wrócił.
Rozdział 2
Klaudia
Odepchnęłam go . :
- Ty debilu!
- Co jest , jeszcze za wcześnie ?
- Nie , ugryzłeś mnie!
-Tak? Przepraszam.
-Rozciąłeś mi wargę. Debilu! Zawieź mnie do szpitala!
- Dobrze, już kochanie.
Bartek szybko, zabrał kluczyki z auta i zawiózł mnie do szpitala.
Gdy lekarz mnie badał, spytał się mnie o kilka rzeczy :
- Gdzie się wydarzył wypadek ?
- W łóżku , przy oglądaniu filmu .
- Jak to się stało
- Wpierw się nachylił, złapał za twarz i pocałował . Niestety mój chłopak chyba nie jest doświadczony w tym sporcie .
- Nie rozumiem?
- Ta ciota! Nie umie całować. Zamiast dać mi buziaka, ugryzł mnie! Kapuje pan?
- Pani chłopak ma, bardzo ostre uzębienie, musi iść do dentysty.
- To z nim o tym proszę gadać a nie ze mną! Da mi pan tą maść, albo coś?
- Tak, proszę tutaj receptę. Do widzenia i życzę pani powrotu do zdrowia
- Dzięki.
Bartek odwiózł mnie do domu , na pożegnanie chciał mnie pocałować. Lecz ja mu na to nie pozwoliłam. Powiedziałam mu, że jak pójdzie do dentysty , wtedy pogadamy ! Weszłam do domu , oczywiście miałam serię pytań co mi się stało. Powiedziałam im prawdę, co mi zależało. Troszkę na niego z przezywali , i kazali mi z nim zerwać . Znaleźli się nadopiekuńczy rodzice .I tak, i tak dla nich najważniejsza jest praca. Mamusia to tylko o medycynie mówi, a tata o prawie.Przy śniadaniu, kolacji i obiedzie. Ciągle o tym słyszę, nigdy się mnie nie zapytali jak tam z chłopakiem . Czy mam dobry kontakt z rówieśnikami. Jestem strasznie wykończona życiem z nimi pod jednym dachem. Idę wziąć zimny prysznic, położyć się i usnąć do samego rana.
~ *~
Mama obudziła mnie wczesnym rankiem :
- Obudź się, kochanie ! - zaczęła krzyczeć na cały dom.
- Czego chcesz? Ja chcę spać!
- Nie odnoś się tak do mnie! Jak ja cię wychowałam!
- No właśnie, jak mnie wychowałaś? Mówiąc mi 24 godziny, o medycynie?
- Jak możesz tak mówić ?
- Wyjdź! -krzyknęłam.
- Gówniara! Bezczelna! Wszystko, powiem ojcu!
- Leć! Bo ci ucieknie!
Ta kobieta doprowadza mnie do szału!Poszłam się przyszykować, na dole czekał mój ojciec z bardzo poważną miną.
Odepchnęłam go . :
- Ty debilu!
- Co jest , jeszcze za wcześnie ?
- Nie , ugryzłeś mnie!
-Tak? Przepraszam.
-Rozciąłeś mi wargę. Debilu! Zawieź mnie do szpitala!
- Dobrze, już kochanie.
Bartek szybko, zabrał kluczyki z auta i zawiózł mnie do szpitala.
Gdy lekarz mnie badał, spytał się mnie o kilka rzeczy :
- Gdzie się wydarzył wypadek ?
- W łóżku , przy oglądaniu filmu .
- Jak to się stało
- Wpierw się nachylił, złapał za twarz i pocałował . Niestety mój chłopak chyba nie jest doświadczony w tym sporcie .
- Nie rozumiem?
- Ta ciota! Nie umie całować. Zamiast dać mi buziaka, ugryzł mnie! Kapuje pan?
- Pani chłopak ma, bardzo ostre uzębienie, musi iść do dentysty.
- To z nim o tym proszę gadać a nie ze mną! Da mi pan tą maść, albo coś?
- Tak, proszę tutaj receptę. Do widzenia i życzę pani powrotu do zdrowia
- Dzięki.
Bartek odwiózł mnie do domu , na pożegnanie chciał mnie pocałować. Lecz ja mu na to nie pozwoliłam. Powiedziałam mu, że jak pójdzie do dentysty , wtedy pogadamy ! Weszłam do domu , oczywiście miałam serię pytań co mi się stało. Powiedziałam im prawdę, co mi zależało. Troszkę na niego z przezywali , i kazali mi z nim zerwać . Znaleźli się nadopiekuńczy rodzice .I tak, i tak dla nich najważniejsza jest praca. Mamusia to tylko o medycynie mówi, a tata o prawie.Przy śniadaniu, kolacji i obiedzie. Ciągle o tym słyszę, nigdy się mnie nie zapytali jak tam z chłopakiem . Czy mam dobry kontakt z rówieśnikami. Jestem strasznie wykończona życiem z nimi pod jednym dachem. Idę wziąć zimny prysznic, położyć się i usnąć do samego rana.
~ *~
Mama obudziła mnie wczesnym rankiem :
- Obudź się, kochanie ! - zaczęła krzyczeć na cały dom.
- Czego chcesz? Ja chcę spać!
- Nie odnoś się tak do mnie! Jak ja cię wychowałam!
- No właśnie, jak mnie wychowałaś? Mówiąc mi 24 godziny, o medycynie?
- Jak możesz tak mówić ?
- Wyjdź! -krzyknęłam.
- Gówniara! Bezczelna! Wszystko, powiem ojcu!
- Leć! Bo ci ucieknie!
środa, 7 sierpnia 2013
Rozdział 1
Klaudia
Około godziny siódmej nad ranem obudził mnie dzwonek do drzwi .Okazało się, że był to Bartek.Kazał mi się szybko ubrać, ponieważ za jakieś piętnaście minut zaczynały się lekcje .Założyłam na siebie czarne spodnie,a na białą bokserkę nałożyłam jeansową koszulę.Wychodząc z domu na nogi nałożyłam czarne, wysokie szpilki.Byliśmy już przy wejściu w szkole kiedy nagle Bartek przyciągnął mnie do siebie i obdarzył namiętnym pocałunkiem.Czułam się taka szczęśliwa.Trzymając się za ręce weszliśmy do szkoły.Okazało się, że ominęły nas już dwie lekcje. *Ale szkoda* -pomyślałam sarkastycznie.Po lekcjach poszliśmy wraz z Natalią i Kamilem do centrum handlowego.Kupiłam sobie kilka fajnych ciuszków.Później poszliśmy do kina na jakąś komedię, którą oboje uwielbialiśmy. Zwiedziliśmy także sklep muzyczny gdzie Bartek kupił sobie nową gitarę, która była oszałamiająco punkowa.Nasi przyjaciele musieli już iść więc poszliśmy do mieszkania mojego chłopaka.Zrobiliśmy sobie popcorn , położyliśmy się na łóźku i oglądaliśmy Horror . Kiedy się bałam ( tak naprawdę udawałam ) on mnie przytulił . W filmie zaczęli się całować , wtedy Bartek nachylił się , chwycił mnie za twarz i mnie pocałował ponownie.
Około godziny siódmej nad ranem obudził mnie dzwonek do drzwi .Okazało się, że był to Bartek.Kazał mi się szybko ubrać, ponieważ za jakieś piętnaście minut zaczynały się lekcje .Założyłam na siebie czarne spodnie,a na białą bokserkę nałożyłam jeansową koszulę.Wychodząc z domu na nogi nałożyłam czarne, wysokie szpilki.Byliśmy już przy wejściu w szkole kiedy nagle Bartek przyciągnął mnie do siebie i obdarzył namiętnym pocałunkiem.Czułam się taka szczęśliwa.Trzymając się za ręce weszliśmy do szkoły.Okazało się, że ominęły nas już dwie lekcje. *Ale szkoda* -pomyślałam sarkastycznie.Po lekcjach poszliśmy wraz z Natalią i Kamilem do centrum handlowego.Kupiłam sobie kilka fajnych ciuszków.Później poszliśmy do kina na jakąś komedię, którą oboje uwielbialiśmy. Zwiedziliśmy także sklep muzyczny gdzie Bartek kupił sobie nową gitarę, która była oszałamiająco punkowa.Nasi przyjaciele musieli już iść więc poszliśmy do mieszkania mojego chłopaka.Zrobiliśmy sobie popcorn , położyliśmy się na łóźku i oglądaliśmy Horror . Kiedy się bałam ( tak naprawdę udawałam ) on mnie przytulił . W filmie zaczęli się całować , wtedy Bartek nachylił się , chwycił mnie za twarz i mnie pocałował ponownie.
Na zajęciach ze śpiewu Kamil dla mnie zaśpiewał, czułam się świetnie i wtedy w połowie lekcji zadzwonił mi telefon, niestety go nie wyciszyłam i powędrował do nauczyciela.Świetnie i teraz muszę iść sobie kupić nowy.Razem z Klaudią i Bartkiem poszliśmy do Centrum Handlowego.Kupiłam sobie telefon:
Potem poszliśmy do domu Kamila.Włączyliśmy telewizor,zaczął się do mnie przybliżać.Pocałowaliśmy się i wtedy stało się coś czego nie przewidziałam.Zaczął mi ściągać bluzkę.Odsunęłam się i powiedziałam, że nie jestem na to gotowa.Powiedział,że mam się walić i dał mi w twarz! Wstałam i podniosłam swoją nogę odzianą w glany i kopnęłam go tak mocno,że padł na ziemię nieprzytomny.Wystraszyłam się i uciekłam do domu.Po chwili zadzwonił telefon z szpitala i kazali mi niezwłocznie przyjechać. Pojechałam do szpitala i znalazłam pokój w którym leżał Kamil.
-Spadaj zdziro!-krzyknął, gdy mnie zobaczył.
Wybiegłam z sali z płaczem.I dobrze,że tu leży w końcu podniósł na mnie rękę! Mam go dość!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)